Blog
Uminchu
Tomasz Greniuch
Tomasz Greniuch Historyk rzucający prawdę przeciw światu. Doktorant KUL.
0 obserwujących 42 notki 54395 odsłon
Tomasz Greniuch, 8 lipca 2012 r.

Utracone dziedzictwo: część V – owoce katolickiego wychowania

532 0 0 A A A
 

Czytając pamiętnik Krystyny w oczy rzuca się ogromne przywiązanie młodzieży do religii katolickiej. Dziś tego typu postawę funkcjonariusze nowomowy określili by mianem fanatyzmu, wówczas było to po prostu wychowanie. Wychowanie wyniesione nie tylko z rodzinnego domu, czy niedzielnej katechezy.

Źródła wychowania młodych pokoleń II Rzeczpospolitej, które zdobyło się na heroizm powstania Warszawskiego, Monte Cassino czy leśnej walki „do końca”, należy doszukiwać się również, a może przede wszystkim, w lapidarnym stwierdzeniu Krystyny: – „W 1939 r. na wiosnę zostałam przyjęta do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej”.

Jakby na potwierdzenie tych słów w rodzinnym archiwum odszukałem zdjęcie na którym grupa młodych panienek, określenie „dziewczyn” czy „nastolatek” ostro odcina się od tego co widzę na fotografii, prezentuje się w nieskazitelnych, jednakowych strojach.

Białe koszule, granatowe spódnice za kolano, a na nienagannie uczesanych głowach, granatowe berety. Strój dopełniają tej samej barwy krawaty. U niektórych panienek (znów „staromodne” określenie, ale, wybaczcie, inne „modne” określenia są niczym świętokradztwo w tej sytuacji) w krawaty wpięte są spinki z godłem stowarzyszenia, czyli stylizowany znak łączący symbolikę orła i krzyża na żółtym tle. Przy czym kolor żółty symbolizuje Kościół Katolicki. Kolor biały i czerwony są barwami narodowymi, zaś kolor niebieski krzyża oznacza wewnętrzną więź z Matką Najświętszą.

Powyższa symbolika w pełni oddaje ideę organizacji.

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej, chociaż w przededniu II Wojny Światowej, skupiało przeszło 250 tysięcy i to samych młodych kobiet, było jedynie częścią ogromnego, masowego ruchu pod nazwą Akcja Katolicka, która w szczytowym okresie skupiała ponad 750 tysięcy członków. Liczba nieprawdopodobna jak na współczesne realia!

Historii tego ruchu należy doszukiwać się w roku 1918.

Wówczas biskup krakowski ksiądz Adam Stefan Sapieha (senator I kadencji odrodzonej II RP i przyszły kardynał), inicjator i główny orędownik Akcji Katolickiej w Polsce, tworzył zręby świeckiej organizacji, której celem miało być religijne wychowanie młodzieży i troska o jej poziom moralny.

Jednak dopiero encyklika papieża Piusa IX Ubi arcano Dei wskazała na Akcję Katolicką jako organizację zdolną przeciwstawić się wrogom wiary i Kościoła katolickiego.

Apostolstwo świeckich stało się wówczas ważnym elementem w działaniach polskiego Kościoła. W rezultacie w sierpniu 1926 r. w Warszawie miał miejsce Zjazd Katolicki, poświęcony wychowaniu młodzieży i kształtowaniu rodziny chrześcijańskiej. Skierował on do Episkopatu Polski petycję o zorganizowanie w całym kraju Ligi Polskiej. Apel ten motywowano faktem, że „Akcja Katolicka dotychczas w Polsce jeszcze nie jest jednolicie prowadzona i nie jest zespolona”. W odpowiedzi poszczególni biskupi polscy wydali listy pasterskie, powołujące Ligę Katolicką w swoich diecezjach.

W ten sposób powstał największy, masowy ruch w II RP mający wpływ na miliony wiernych, kształtując w duchu katolicko-patriotycznym kolejne pokolenia odrodzonej ojczyzny.

Ostatecznie w 1934 roku Akcja Katolicka przyjęła zakładaną formę, powołując, według włoskiego wzorca, cztery związki ogólnokrajowe (zwane w organizacyjnej terminologii kolumnami):

Katolicki Związek Mężów z siedzibą w Warszawie (KZM),

Katolicki Związek Kobiet w Poznaniu (KZK),

Katolicki Związek Młodzieży Męskiej (KZMM),

Katolicki Związek Młodzieży Żeńskiej w Poznaniu (KZMŻ).

Organizacje te były trzystopniowe: związki obejmowały cały kraj, stowarzyszenia działały w poszczególnych diecezjach, a w parafiach istniały oddziały stowarzyszeń.

Przy parafii o.o. Jezuitów w Kołomyi funkcjonował oddział w którym członkinią była Krystyna. Oddział prowadził młody ksiądz Jan Schiller.

Na fotografii stoi w ostatnim rzędzie, pośrodku, na lewo od niego, stoi Krystyna.

Wygląda na bardzo młodego człowieka. Mimo tego był już osobistym sekretarzem u arcybiskupa Twardowskiego we Lwowie. Dał się poznać jako znakomity organizator. Między innymi zorganizował i prowadził przyparafialny chór, był również inicjatorem budowy kolejnego, trzeciego, kościoła w Kołomyi.

Krystyna w pamiętniku wspomina o tym jak młodzież skupiona w Akcji Katolickiej społecznie kopała fundamenty pod nową świątynię.

Niestety, wybuch wojny przerwał te prace, przerywał również w tragiczny sposób życie młodego księdza.

Ksiądz Jan Schiller z dwójką innych Polaków: księdzem Adamem Małdochą i, komendantem Policji Państwowej w Domaszynie, Józefem Gołębiem, został bestialsko zamordowany przez miejscowych Ukraińców we Lwowie kilka dni po wkroczeniu Sowietów.

Po zamordowanym księdzu pozostała jedynie w Kołomyi fisharmonia, instrument muzyczny, traktowany przez członkinie stowarzyszenia niczym relikwia, który zaginął gdzieś w wojennej zawierusze.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Kultura